Co prawda robiłam już paschę i przepis znajdziecie na blogu tutaj:). Wyszła naprawdę pyszna ale dość niska. Już wtedy postanowiłam sobie, że podejmę kolejną próbę, tym razem asystując mistrzyni. Moja mama nie dała się długo namawiać, (przy okazji obydwie nauczyłyśmy się, że do tego deseru niezbędna jest jednak kwaśna śmietana, najlepiej 18% i całkiem dobrze jej robi dodatkowe dokwaszenie...ale po kolei). To było dosyć logiczne, że chcąc mieć kawał ciasta musimy mieć więcej składników i tak właśnie będzie w tym przypadku...
Potrzebujemy:
- 1,5 l śmietany 18% (najlepsza świeża)
- 2-3 łyżki jogurtu naturalnego (najlepiej typu greckiego)
- 1 szklanka mleka 2%
- 10 jajek
- gazę lub pieluchę tetrową (może być ściereczka z "luźno" tkana)
- 2,5 kostki masła
- 2 szklanki cukru
- 2 łyżki kakao
- kruche ciastka kakaowe (np.łakotki)
- ulubione bakalie (garść)
- cukier waniliowy (opcjonalnie)
- wódka (opcjonalnie)
Resztą to już bułka z masłem...no właśnie...
Teraz masło ucieramy z cukrem pudrem (na początek możecie dać mniej jeśli boicie się, żeby nie było za słodkie). Kiedy uzyskamy jednolity krem, dodajemy stopniowo nasz własnoręczny ser i cały czas miksujemy. Jeśli krem wyda się w pewnym momencie lekko ścięty, nie denerwujcie się tylko cały czas ucierajcie aż zobaczycie, że macie już jednolity krem). Teraz wystarczy masę podzielić na dwie części (niekoniecznie równe, my zrobiłyśmy więcej kremu kakaowego).
Do jasnej części dodajemy cukier waniliowy i ulubione bakalie dość drobno posiekane (można dodać odrobinę alkoholu). Do części ciemnej dodajemy po prostu 1-2 łyżki kakao.
Jak zrobić polewę? Tym razem rozpuściłam ciemną czekoladę z 3 łyżkami śmietany 30%, łyżką masła, łyżką kakaa i 2 łyżkami cukru. Kiedy taka mieszanina zaczyna zbytnio gęstnieć, wystarczy dodać niewielką ilość wody i wymieszać.
Pascha była tak dobra, że zachowałam ją dla siebie nie zanosząc ani kawałka do pracy...;P
Obiecuję, że to nadrobię:)
Na razie odrobina dla oczu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz